środa, 4 marca 2015

Rozdział 15

Obudził mnie dźwięk telefonu. 9:45 cholera tak długo spałam, kto zajmuje się małym? 
W pośpiechu zeszłam na dół, gdzie zobaczyłam coś przez co automatycznie cała moja złość z poprzedniego dnia zniknęła, tak jakby nagle pożegnała się i odeszła. 
Justin siedział z Aleksem na dywanie i bawili się razem autkami. Przysięgam nie widziałam nigdy nic bardziej wzruszającego. 
- oooo popatrz nasza śpiąca królewna w końcu wstała- powiedział Justin do Aleksa i zabrał go na ręce, po czym podeszli do mnie 
- wielkie dzięki że zająłeś się małym. Na prawdę nie trzeba było, mogliście mnie obudzić- powiedziałam- nie martw się już niedługo nie będziesz nas miał na głowie- dodałam. Miałam oczywiście na myśli to że już nie długo wrócę do Mata, w końcu muszę z nim porozmawiać. Domyśliłam się że Justin zrozumiał o co mi chodziło ponieważ na jego twarz przybrała niecodzienny wyraz, wyglądał tak jakby nad czymś się intensywnie zastanawiał, po czym zostawił mnie samą w pokoju i wyszedł.

Minęła godzina, wciągu której zdążyłam pozbierać swoje rzeczy, nakarmić małego, a teraz nadeszła pora by uporządkować ten cały bałagan w moim życiu.
- Jesteś pewna że chcesz tam wracać?- zapytał się Justin.
- Tak- odpowiedziałam. Wiedziałam że jeżeli pociągnę dalej temat to prawdopodobnie zaczniemy się kłócić. Od kąt powiedziałam mu, że chce wrócić do domu próbował mi wybić ten pomysł z głowy. Na prawdę nie mam mu tego za złe, wiem że się o nas troszczy, ale ja wiem czego chce.

Po niedługiej chwili byłam już pod domem. Justin chciał nas odwieź, ale wiem że nie skończyłoby się to dobrze.
- Mat?!- zawołałam, wchodząc do domu z Aleksem na rękach. Nikt nie odpowiedział. Nie ma go ? - Mat?- zawołałam po raz drugi. Tym razem jednak dostałam odpowiedź, a może raczej usłyszałam kroki zbliżające się w moją stronę. 
- Cher? - zapytał jakby sam nie wierzył że stoję przed nim - tak strasznie cię przepraszam, przysięgam nie chciałem- zaczął się tłumaczyć- obiecuje już nigdy nie zrobie niczego takiego, proszę wybacz mi- kontynuował 
I co ja mam teraz zrobić. Przecież powinnam być wśćiekła na niego. Ale on miał racje. Wściekł się wtedy. Przecież on mnie kocha. 
- dobrze, wybaczam ci - powiedziałam i podeszłam aby sie do niego przytulić. 

Reszta dnia minęła mi szybko. Cały czas spędziłam z Matem. Myślę że jeszteśmy na dobrej drodze aby wszystko się w końcu ułożyło. Nadszedł wieczór. Mat musiał wyjść załatwić coś z biznesem. A przynajmniej tak mi powiedział. Natomiast ja leżałam na kanapie oglądając z Aleksem jakieś bajki dla dzieci. 

Usłyszałam dzwonek do drzwi, więc poszłam je otworzyć. Ku mojemu zaskoczeniu był to Justin. 
- Co ty tu robisz ?- zapytałam zaskoczona.  Sory ale jak wielkim kretynem trzeba być żeby przyjść tu jak Mat może wrócić w każdej chwili. 
- Musiałem sie z tobą zobaczyć- odpowiedział i chciał mnie pocałować ale ja szybko go od siebie odepchnęłam. 
- Justin nie, nie możemy- w myślach sama na siebie nawzeszczalma za to że mój głos sie załamał. 
Zaprosiłam go do domu i usiedliśmy na kanapie. Po około 30 min siedzenia, piciu wina i śmianiu się, atmosfera między nami na prawdę sie poprawiła. Nie moge zaprzeczyć że nie było miło, bo na prawdę dobrze się bawiłam. 
Justin zbliżył sie do mnie i pocałował mnie. Szczerze?  Nie wiem co mi strzeliło do głowy ale odwazejmniłam pocałunek. 
Myśle że to może być wina wina w mojej krwi. Tak zdecydowanie to przez wino. 
- Cher, proszę nie opieraj się mi. Dobrze wiesz, że też tego pragniesz- powiedział przez zaciśnięte zeby, zjeżdżając pocałunkami coraz niże, jego ręce zaczęły błądzić po całym moim ciele. W końcu zaczął ssać, czuły punkt na mojej szyji. Cichy jęk wyrwał sie z moich ust. 
- Justin.... - i co ja mam niby zrobić. To nigdy nie powinno zajść tak daleko, nie mówiąc już o niczym wiecej, ale jest mi tak cholernie dobrze. 
Domyślam się że wziął mój jęk, za pozowolenie na coś wiecej, ponieważ nie czekając długo ściągnął ze mnie bluzkę, nie zostawałam mu długo dłużna i ja także zdjęłam z niego koszulkę. Kurwa co we mnie wstąpiło. Przełożyłam jedna nogę przez niego, wiec teraz siedziałam na nim okrakiem. Justin zaczął całować mój dekold, lekko mnie podniósł i położył na kanapie tak że to teraz on nade mną górował. 
- powiedz że też tego chcesz- powiedział nie przestajac mnie całować. 
- chce tego, tak justin, chce- odpowiedziałam bez większego zastanowienia. I już po chwili zrywaliśmy z siebie ubrania. Byliśmy już tak podnieceni że nie chcieliśmy już z niczym dłużej czekać. Justin ustawił sie i szybko we mnie wszedł i zaczął powoli poruszać. 
Boże, było mi tak dobrze. Chciałam więcej i więcej. 
- Cher...- usłyszałam znajomy głos ale tak jakby nie mogłam zrozumieć skąd on się bierze
- Cher, obudź się....- usłyszałam jeszcze raz
- Aaaaaaa- krzyknęłam podnosząc sie do pozycji siedzącej. To był Mat. Mat tu był. Czyli że to wszystko było tylko snem ?
- Przepraszam, że cię obudziłem, chciałem tylko powiedzieć, że już wróciłem- powiedział, ale szczerze mówiąc nie specjalnie go słuchałam ponieważ cały czas po mojej głowie chodził ten chory sen
- Tak, nic sie nie stało- odpowiedziałam szybko i wróciłam do mojego wcześniejszego rozmyślania
- Chodź spać, jest prawie 1 w nocy
- Tak masz racje. To dobry pomysł, chodźmy spać- może tak odciągne swoje myśli od tych pieprzonych wyobrażeń. 



_____________
Hej wszystkim. Tak dawno mnie tu nie było.... Ale staram sie wrócić. Rozdział nie jest sprawdzony i na pewno są jakieś błędy, ale zajmę się tym jutro. A więc mam nadziej że wam sie podoba. I proszę każdego kto przeczytał o komentarz. A i tak chciałam wam jeszcze powoedzieć jak ten rozdział był pisany. A wiec pierwsza cześć była napisana w grudniu a skończyłam go wczoraj. To do następnego. 
Much love, Cher 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz